Buntownicza dwulatka...


Jak to możliwe, że moje grzeczne do tej pory dziecko, prawie aniołeczek, nagle zaczyna wyrażać swoje emocje coraz głośniej, nagle zaczyna stawiać na swoim, zaczyna się buntować...


Tak, Marysia coraz częściej tak się zachowuje... Na przykład ostatnio to ona chce decydować gdzie idziemy na spacerek, w jakim tempie i jak długo ten spacer ma trwać. Wszelkie próby namówienia jej żeby szła dalej czasem kończą się płaczem, złością, krzykiem i siadaniem na ulicy dając nam do zrozumienia: nigdzie nie idę!



Skąd się tego nauczyła? Przecież staramy się jej wszystko tłumaczyć, nie okazywać przy niej złości, a mimo to niektóre jej zachowania zaskakują nas rodziców...



 


Podobno jest coś takiego jak bunt dwulatka, kiedy to dziecko odkrywa swoją indywidualność i ją manifestuje. Objawia się to właśnie napadami złości, wymuszaniem lub nie zgadzaniem się na coś. Dziecko krzyczy, wrzeszczy, kładzie się na ziemię, itd. 
Tylko jak radzić sobie w takich sytuacjach? Dużo szukałam, czytałam i spodobały mi się pewne uwagi, sugestie, które z pewnością będę próbować ćwiczyć (a nawet już ćwiczę) gdy Marysia będzie się buntować. 
I tak o to co znalazłam:
- opanowanie rodzica jest najważniejsze, najlepiej zachować spokojny lecz stanowczy ton głosu i przytrzymać dziecko, mocno je przytulając. 
- gdy dziecko wymusza płaczem, tupaniem, kładzeniem się w sklepie na podłodze - spróbować odwrócić jego uwagę lub spróbować zachęcić dziecko do pomocy w zakupach, a po udanych zakupach pochwalić (próbowałam i u mnie zadziałało :) Marysia chętnie wrzuca rzeczy do koszyka, które jej podaję, nawet koszyk ciągnie)
- bicie, kopanie, szarpanie za włosy - absolutnie nie można zgodzić się na takie zachowanie, zdecydowanie się sprzeciwiając. Dziecko musi otrzymać komunikat, że:  nie wolno bić/kopać, jeśli będziesz się tak zachowywać wracamy do domu. A gdy się uspokoi i wyciszy, wytłumaczyć czemu nie można tak robić: bo to boli i przy okazji od razu nauczyć przepraszać... (uff dobrze, że Marysia jeszcze nie odkryła tego typu zachowań, ale kto wie jak będzie...)
- wyrywanie się na ulicy, uciekanie - ze względu na bezpieczeństwo trzeba przytrzymać malucha za rękę, wytłumaczyć dlaczego nie możemy go puścić (oczywiście oby było takich sytuacji jak najmniej) :)
Ważne jest  żeby pamiętać o pochwałach i okazywaniu za każdym razem radości, gdy dziecko zachowa się odpowiednio.

Ach sporo tego, no ale skoro jest się już rodzicem... :)






Ach Maryś, nasza Maryś, nudny bez Ciebie byłby świat :):):)


Marysia:
Opaska: (Auchan)
Sweterek: (Cubus)
Rajstopki: (Smyk)

Podobne wpisy

0 komentarze:

Prześlij komentarz