Takiej sesji jeszcze nie było - GRAFFITI


Ta sesja to taka nasza mała perełka :) Odkąd przyszedł do nas dresik, ciągle zastanawiałam się, jak go fajnie zaprezentować i nadać mu charakteru. Myślałam i myślałam, i w końcu któregoś wieczoru natchnienie i pomysł: graffiti.

No i wszystko fajnie, tylko okazało się, że dla kogoś takiego jak ja, kto nie urodził się we Wrocławiu, nie zna wszystkich zakamarków i nie mieszka tu od zawsze, znalezienie takiego graffiti stanowiło początkowo nie lada wyzwanie. W szczególności, że Wrocław do tej pory znany nam był przede wszystkim z takich miejsc jak: rynek, zoo, parki, baseny i wszystkie tego typu popularne miejsca. Natomiast graffiti... Gdzie szukać graffiti? Zapytałam "wujka Google'', pomyślałam wujek Google wszystko wie - i tu zaskoczenie, wujek nie wiedział. Znalazł tylko jakąś ściankę, na której legalnie co parę miesięcy pojawia się nowe graffiti, ale nie dość, że nie była ciekawa, to na dodatek trochę oddalona od naszego miejsca zamieszkania. 


Jeżdżąc ulicami nie raz wpadły mi w oko pomalowane płoty czy ścianki, ale przy głównych ulicach? Była obawa, że mało bezpieczne miejsce, no i każdy przechodzień będzie zastanawiał się, co ta baba wyprawia :) Głowiłam się, pytałam, aż w końcu otrzymałam informacje jakże proste i oczywiste, gdzie łatwo znaleźć graffiti. Jak się okazało, nie trzeba było nawet wcale daleko szukać. We Wrocławiu jest przecież mnóstwo mostów, wiaduktów i mało które mają puste ściany. 

Znalazłyśmy więc taki most, nie dość, że blisko domu, to jeszcze w miejscu w którym mogłyśmy spokojnie spędzić swój czas, podziwiając kolorowe graffiti na ścianach. A do tego udało nam się wyczarować zdjęcia w zupełnie innym klimacie niż do tej pory. 

Czekamy na Wasze opinie i życzymy miłego oglądania :)























Dresik, czapa i komin to praca dziewczyny, której już jedno dzieło mogliście podziwiać u nas na blogu - pamiętacie Janka w czapie i kominie Miki?

Podobne wpisy

3 komentarze:

  1. Fajnie, pasuje idealnie na tle tych "graffiti". :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Wskoczyłem na tego bloga całkiem niezamierzenie, ale okazało się, że można prowadzić go w sposób zachecający do czytania. Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń